Udostępnij

31 grudnia/1 stycznia, Kamerun. Misje.

31 grudnia/1 stycznia, Kamerun. Misje.

Przenigdy nie robiłam podsumowań roku, ani postanowień – negowałam, bo w sumie, po co? Dzień płynie jeden za drugim tak samo, zupełnie zależnie od dat. A jednak wciąż coś się zmienia. Nie ma jednej chwili podobnej do drugiej, każda minuta przynosi nowy oddech. Jest niepowtarzalna.

Nawet ten tytuł: 31 grudnia/1 stycznia, Kamerun. Misje.
N-i-e-p-o-w-t-a-r-z-a-l-n-y.

Niezależnie od momentu w którym dziś się znajdujemy, niezależnie czy się śmiejemy, czy płaczemy, czy leżymy bezsilni czy szalejemy jak wariaci – ta chwila się nie powtórzy. Czy ta myśl coś zmienia?

Być może nic, możemy przez nią przebrnąć lub się zachwycić. Tak naprawdę obie opcje są wspaniałe, bo – niepowtarzalne.

Dziękuję więc za ten niepowtarzalny rok mojego życia, bogaty, przepiękny, uwrażliwiający, dotykający, otwierający. Życie w tym roku było podróżą, ale nie do Kamerunu, a w głąb siebie – bardziej, niż kiedykolwiek dotąd.

Rok …
… który spędziłam w Centrum Formacji Misyjnej- ucząc się nie tylko języka, ale przede wszystkim sensu wspólnoty, akceptacji drugiego człowieka, cierpliwości; gdzie zaznawałam wieczornego oddechu spokoju, chwili zatrzymania, zamyślenia. Rok, w którym ugotowałam najwięcej szalonych dań (niezapomniane wigilijne pierniki z ks. Łukaszem (stepmisja.pl) wygrywają zdecydowanie konkurs na przygodę roku). J Rok z naszymi covidowymi wieczorami, wszelkimi przypałami, które ratowało nasze poczucie humoru i rytmem życia wyznaczanym przez kaplicowe śpiewy…

… w którym poznałam najpiękniejszy team, którego kiedykolwiek miałam zaszczyt być częścią – Ambulans z Serca Karetka dla Bezdomnych – który mnie nauczył, że czasami niewiele to dla kogoś najwięcej – gdy w covidowych kombinezonach piliśmy herbatę z naszymi przyjaciółmi bez dachu nad głową, albo gdy na bombach (z Rafał…) pędziliśmy na SOR przez ulice warszawy naszą fundacyjną karetą udając, że trochę systemową J, lub gdy wspólnymi siłami przez wiele godzin próbowaliśmy przekonać kogoś, że ma po co żyć, że jest dla nas ważny..

… rok godzin spędzonych w pociągu między BB a  stolicą, podczas których nadrabiałam wszelkie swoje czytelnicze zaległości/marzenia, w którym to snułam swoje wielkie plany i  inspirujące pomysły (z których i tak nic nie było, ale jak pięknie je snuć!)

… rok doświadczenia bezinteresownej pomocy i dobra ze strony całkiem „obcych”, którzy tak prędko stali się „bliskimi” duszami, którzy nie pozwolili zwątpić, trzymali rękę na pulsie i klęcząc na kolanach w kaplicy wypraszali dla mnie nadzieję, którzy wierzyli, że wspólnymi siłami – możemy wszystko.

… rok zrozumienia, docenienia, zauważenia,
kontemplacji, uważności,
poznawania siebie.

Aż ostatecznie – nie sposób pominąć – rok w którym posłana zostałam na misje…
i rok w którym WY zostaliście posłani na misje razem ze mną, abyśmy wzajemnie uczyli się DZIELIĆ SIĘ SOBĄ Z INNYMI.

Cóż więc pozostaje à  przeskakiwać dalej, z dnia na dzień, wypełniając dobrem te wszystkie luki, które mamy w nas samych.

Niech to będzie nasz zastrzyk dobra!

1 stycznia, Kamerun. Misje.
rok 2022:
N-i-e-p-o-w-t-a-r-z-a-l-n-y.

Blog
Do góry
0px
Blog

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdym czasie. Polityka Prywatności    Informacje o cookies

ROZUMIEM