Ambulans z Serca...
Drodzy, długo się zastanawiałam co mogłabym napisać, w czasie wojny, której Wy jesteście tak blisko, a ja tak daleko.
Serce mi pęka, że nie mogę być z Wami. Jak mnie dobrze znacie to wiecie, że już dawno
byłabym z Wami na granicy albo na dworcu wschodnim w Warszawie.
Ambulans z Serca, którego miałam zaszczyt być częścią dyżuruje teraz codziennie na warszawskich dworcach, aż do północy. Są teraz karetką bez karetki. Nasz wóz się sypie – silnik, elektryka. Drzwi otwierały się w trakcie jazdy nawet za moich czasów, ledwo zipał gdy były patrole 2x w tygodniu. Teraz pracuje 24h/dobę.
To wspaniała ekipa, moi przyjaciele od których nauczyłam się jak mądrze pomagać, jak wychodzić naprzeciw konkretnym spotkaniom z ludźmi w bardzo różnych kryzysach. Pokochałam ich z całego serca.
Zwracam się do Was z prośbą, jeśli tylko macie trochę zaufania do prostej polskiej misjonarki z Kamerunu… przekażcie ten grosz, który miał być wysłany do nas na misje – na karetę.
My sobie tu pomalutku radzimy, teraz chyba jest czas, żebyście byli tam.
Link do zbiórki: KLIKNIJ TUTAJ!
Z całego serca dziękuję wszystkim wspaniałym ludziom z Polski, którzy dajecie świadectwo na cały świat. Za każdego przyjętego pod swój dach człowieka, za każdy dar, podzielenie się tym co macie, za tą wielką misję, którą wypełniacie z całym swoim sercem i zaangażowaniem.
Jestem z Wami całą sobą i wzruszam się każdego dnia, wzruszam się dobrem, które się dzieje, w tej okrutnej sytuacji. Nigdy nie zapomnijcie tego uczucia w sercu, które teraz macie.
To to samo uczucie, które posłało mnie tutaj, na drugi koniec naszego świata.
Oby zostało z nami na zawsze.
Całym sercem i modlitwą wspieram Ukrainę, jej niezwykłych, walecznych mieszkańców.
Nie znam się w ogóle na tym co jeszcze można zrobić, ale jeśli cokolwiek my możemy zrobić - zróbmy to.
Nie zostawmy już nigdy nikogo samego...
Pomimo całej swojej niezgody na ZŁO próbuję widzieć to DOBRO, które choć trochę zależy od nas.
Dziękuję Wam za to dobro.