papa Araon
Zdarzają się takie spotkania... łatwo je czasem przegapić...
Wydawałoby się, że to takie nic.
Kilka wymienionych zdań, potrzymanie za rękę. Przyniesienie kawałka chleba, czasami piwa.
Przy każdym spotkaniu jakaś opowieść, historia, zdarzenie.
Czasami łza w oku.
Przerwanie samotności na kilka chwil.
Papa Araon. Mój kameruński dziadek.
Ja wnuczka.
Siadamy sobie w drzwiach jego drewnianego domku.
Snujemy opowieści.
Rozumiemy się całkiem nieźle.
Zdarza nam się śpiewać, śmiać, płakać.
On wypatruje mnie za każdym razem między drzewami.
Ja zaglądam, czy jest w progu domku, czy go nie ma.
Tak wiele można otrzymać
w prostocie.
Dla jednych nikt.
Dla mnie przyjaciel.
Bo są takie poruszenia serca,
które nigdy się nie kończą.
Carpe diem.